Dodano: 2007-10-30 23:10
Mordraug w końcu zdołała odnaleźć myśli siostry. Widziała jak ucieka, jak panicznie szuka wyjścia, jak blisko są już Gangrele...
Za wszelką cenę chciała jej pomóc, wydostać ją stamtąd. Przeniosła się tam w postaci wiatru, przybierając później formę cienia.
-Chodź, chodź, wydostanę Cię stąd- Nimdraug słyszała cichy, lecz znajomy głos. Po chwili dostrzegła cień oplatający się wokół jej nadgarstka. Poczuła delikatne szarpnięcia, na znak by podążała za nim...
Dodano: 2007-11-05 10:44
-Orzesz...- mruknęła, czując lekkie ciągnięcie, to już się kiedyś zdarzyło...
Zmarszczyła brwi, patrząc na chylącą się u ściany postać, po czy ruszyła do przodu, by wspiąć sie po ścianie ku jedynemu wylotowi...
Dodano: 2007-11-05 21:03
Ciągnęła bliźniaczkę w górę, nieznacznie zwiększając tępo. Czuła coś dziwnego, jednak nie wiedziała co to jest...
Nimdraug zaczęła się wspinać ku górze, gdy nagle coś złapało ją za kostkę i mocno pociągnęło w dół. Ta straciła równowagę i boleśnie uderzyła o ziemię. Mordraug w tym momencie rzuciła się w jej kierunku. Spostrzegła trzy rosłe postacie nachylające się nad nieświadomą wilczycą. Już była w trakcie wypowiadania zaklęcia, gdy nagle znikła...
Podniosła powoli ciężkie powieki. Przed jej oczyma rysowało się błękitne niebo. Na twarzy czuła delikatny dotyk ciepłego wiatru. Czuła zapach lasu. Ostrożnie się podniosła z ziemi. Zakręciło jej się w głowie, toteż wsparła się na pobliskim drzewie. Poczuła przeszywający ból w brzuchu. Rana znowu krwawiła. Widząc to, wilczyca oderwała kawałek materiału ze swego odzienia i przewiązała go sobie wokół talii.
-To na razie musi wystarczyć- mruknęła- dam radę.
Z wolna ruszyła przed siebie, zastanawiając się co będzie najlepsze, by pomóc siostrze.
Z zamyśleń wyrwał ją przytłumiony chichot. Odwróciła się w stronę, z której dochodził ów dźwięk. Dostrzegła tam, że z drzewa zaczyna się coś wyłaniać. Jakiś dziwny i niespotkany dotychczas kształt. Z początku pokryty był w całości korą lecz później zaczął przybierać zgniłozieloną barwę. Zaświeciły fioletowe, wielkie ślepia, wyostrzył się kontur twarzy, usta wygięły się w szyderczym uśmiechu. W mgnieniu oka stwór znalazł się przy zaskoczonej Mordi.
-W końcu się spotykamy, moja droga- wysyczało stworzenie- już nie będziesz nam więcej przeszkadzać...
-Aberdeen...- tylko to zdążyła wyszeptać, gdyż została zaatakowana i właśnie rozbiła się o drzewo...
Dodano: 2007-11-05 21:29
- A jednak będzie. - przeraźliwy syk rozdarł powietrze, a w chwilę po nim rozległ się świt strzały, która z impetem uderzyła w obcą istotę, przygwożdżając ją do pnia niedalekiego drzewa. Przyczajony w niedalekich zaroślach, wezwany tu swym instynktem Rogaty, powoli powstał i podszedł do zwijającej się z bólu Mordraug. Spojrzał spode łba ku bestii i ryknął:
- Nie tak traktuje się damy. - po czym pomógł wilczycy powstać, nie spuszczając wzroku z próbującej się uwolnić istoty.
Dodano: 2007-11-05 21:51
Warknęła, gdy ją chwycili za włosy i postawili na nogi, po Nosferatu już nie było ani śladu.
Czuła się zdezorientowana i słaba, nie miała ochoty patrzeć w oczy coraz bardziej bezczelnym Gangrelom. Zdecydowali właśnie, że poczekają na resztę a w między czasie urozmaicą sobie to czekanie. Kręcili się teraz naokoło niej, szukając najmniej osłoniętego punktu...
Nimdraug resztką sił starała się utrzymać na nogach, tak by możliwie najbardziej wystawić sie na nikłe światło ranka, wpadające przez otwór w górze...
Chwilowo, była to jej jedyna szansa, w okół śłyszała tylko notoryczne powarkiwnia i jakby psie jazgotanie.
Nagle jeden z nich przechylił się i w ułamku sekundy wyciągnął ją "kryjówki". Zatopiła kły w potężnym barku, które przygniotło ą do ziemi, takież szczęki zacisnęły jej się na karku... polała się krew...było ich zbyt wielu...
Dodano: 2007-11-06 08:03
Wnet posłyszeli jakiś szum dobiegający z okolicznych zarośli. Łowca rozejrzał się i dostrzegł jednego, dwóch, co najmniej pięciu przeciwników,k wygłodniałą wahatę Gangrelców. Następnie przeszył wzrokiem przyziemoinego obcego, lecz istota, w chwili jego niewuagi, gdzieś znikła, a jedynym śladem po niej pozostała wbita w pień strzała.
- Niech to szlag. - syknął. Gangrele utworzyły zwarty pierścień wokół niego i Mordraug, która już dość pewnie stała na nogach.
- Nie wiem, kim był twój przyjaciel, moja droga, lecz myślę, że teraz mamy nieco inny problem. - zwrócił się do Wilczycy.
- Zabić dziwactwo, ją pojmać. - usłyszeli szept jednego z Gangreli.
- Cóż, wydaje mi się, że to odpowiednia pora na taniec. Słońce niedługo wzejdzie, dookoła płożą się mgły. Słychać nawet ćwierkania porannych ptaków. Zatańczmy. - rzekł ironicznie do Mordraug, a zanim ta zdołała skojarzyć, o co mu chodzi, pochwycił w dłoń drewnianego drąga i porwał ją w szaleńczy wir. Jeden obrót, jeden Gangrel leży wdeptany w ziemię, drugi obrót, drugi Gangrel wylatuje w powietrze i uderza w niedaleki mur, kilka kroków, trzeci Gangrel zostaje wprasowany w ścianę, szalony kołowrót, czwarta bestia wzlatuje i zostaje zwaieszona na gałęziach drzewa, ostatni krok i piąty Gangrel ucieka. Nie zabiegł za daleko, przeszyty wystrzeloną z nienacka strzałą, padł na ziemię, po środku alejki. Gdzy sokńczyli ów dance macabre, Rogaty przysiadł pod jednym z pni, a Mordraug przez chwilę chodziła chwiejnie, jakby od tego wszystkiego kręciło się jej w głowie.
- To był prawdziwy dance macabre. - stwierdził Łowca, lecz po chwili uśmiech znikł z jego twarzy. Wyczuł, że nadciąga coś jeszcze...
Dodano: 2007-11-06 08:22
-Już sie nie będzie rzucać- warknął po chwili, odrywając umorusany pysk od Nimdraug. Jej głowa bezwładnie opadła, przeszywający ból odstąpił, od tej pory w ogóle już nic nie czuła.
To nawet lepiej, zdążyła pomyśleć o zemście i odpłynęła.
Pomoc nie nadchodziła...
Dodano: 2007-11-06 09:33
Czaiło się w krzaczorach, wśród gałęzi drzew, obserwowało ich, a on to czuł i bacznie obserwował okolicę. Nagle poczuł jeszcze coś, jakby rozpaczliwe wołanie dobiegające z daleka... nie, z bliska, z jego wnętrza. Jakiś przekaz, przeczucie, lśnienie wywołane niemrawym promieniem Słońca, który zdołał dotrzeć w głąb jego oczu. Wiedział, że nie czas na zastanawianie się, a sprawę tajemniczej istoy musi odłożyć na później. Powstał, zbliżył się do Mordraug, chwycił ją i zmusił, by podążyła za nim. Drugą dłonią kreślił kręgi w powietrzu, w myślach przędąc treść cichej modlitwy.
- Moje wichry kochane, co chasacie pośród lasów nad ranem, z błękitnej otchłani przybywacie, ze podniebnymi storzeniami igracie, nosiciele zbawienia, bicze potępienia, podążcie za wołaniem, nim jego kres nastanie... - gdy skończył, poczuli potężny prąd powietrza, który pognał w głąb zrujnowanej alei, ciągnąc za sobą zerwane z drzew liście. Wkrótce poczuł go i oddział Gabriela.
-Już sie nie będzie rzucać- warknął jeden z Gangreli odrywając umorusany pysk od Nimdraug, która powoli już odpływała od rzeczywistości.
- Zabierajmy to ścierwo. Już świta...- syknął drugi i to były ostatnie słowa w jego życiu. Usłyszał cichy świst, jakby niewyraźny szept i wnet jakaś potężna siła cisnęła nim o ścianę, niczym zwykłaym kamieniem. Prąd powietrzny wprarował do pomieszczenia przez wlot w suficie i utworzył wokół Wilczycy małe tornado, chwytając i rzucając wampirami na wszystkie strony, niczym szmacianymi kukłami, nie dając im chwili wytchnienia. Wlatywał w ich płuca i je zatykał, wył donośnie i gniewnie, wniecał tumany dusznego pyłu i zaklejał nim oczy swych ofiar. Gdy burza opadła, niedobitki dostrzegły w pylistym obłoku zarysy jakiejś potężnej postaci, stojącej pewnie i łypiącej nań spode rogatego łba. Tuż obok, przy Nimdraug klęczała inna postać, najwyraźniej próbująca ocucić ją i przywrócić do życia. Pomoc nadeszła.
Dodano: 2007-11-06 12:00
Nachylała się nad nieprzytomną Nimdraug, starając się ja ocucić. Opatrzyła jej ranę, zatamowała krwawienie, spojrzała porozumiewawczo na Rogatego i zniknęła wraz z bliźniaczką. Znalazły się na zewnątrz, w pobliżu lasu. Zmartwiona popatrzyła w niebo i zatonęła we własnych myślach.
Nagle poczuła delikatne drapanie w rękę. Oderwała wzrok od białych obłoków i przerzuciła go na leżącą przy niej Nimgraug. Spoglądała na nią para żółtych i trochę nieobecnych oczu. Mordi obdarzyła wilczycę ciepłym uśmiechem, lecz on szybko znikł z jej twarzy. Ponownie poczuła się dziwnie, nieswojo, lecz tym razem wiedziała o co chodzi.
-On wrócił- szepnęła.
-Spostrzegawcza jesteś- przed Mordraug znowu pojawiła się zgniłozielona bestia. Zamachnęła się i wbiła jej w szyję szpony.
-Jeszcze się spotkamy, ale wiedz, że kiedy nadejdzie ten dawno oczekiwany dzień- zniszczę cię!- ryknął i odrzucił na spora odległość wilczycę.
-Zobaczymy kto kogo zniszczy, niech tylko powrócę do zdrowia...- ledwo wychrypiała, gdyż zakrztusiła się krwią, którą splunęła przed siebie. Otarła jej resztki z ust i gdy spojrzała przed siebie, jej odwiecznego wroga tam już nie było...
Dodano: 2007-11-06 12:09
Otoczyli go. W chwilę po zniknięciu wilkołaczyc, do pomieszczenia wtargnęli Uriel oraz Gabriel, wraz z kilkoma żołnierzami.
- Proszę, proszę. - syknął zaklinacz, spoglądając na rogatego stwora. Ten tylko przyglądał się mu w milczeniu, wystukując palcami na murze jakiś rytm.
- Cóż za diabelstwo tutaj mamy ? - zapytał Gabriel.
- Jedyne w swoim rodzaju. - odparł Rogaty i już miał runąć ku zanjdującemu się w suficie wylotowi, gdy został oplątany siecią, wystrzeloną prze jednego z Gangreli.
- Niech to szlag. - stwierdził, miotając się, a im bardziej się miotał, tym bardziej sieć krępowała mu ruchy. Upadł na kolana i myśląc, co dalej, mierzył wzrokiem oprawców.
- Nie złapaliśmy tych dwóch.. ale to nic. Mamy coś lepszego. Hmm... - zaśmiał się Uriel.
- Obyś się nie mylił. - zgasił go Gabriel i począł powoli podchodzić do zdobyczy.
Dodano: 2007-11-06 17:41
Nimdraug zerwała się na równe nogi, i chociaż się z deczko zatoczyłam już była przy siostrze.
At zwykła stłuczka, ale ostatnio był to jakiś ciężki widok...
Przejechała dłonią po karku, rana choć zagojona już prawie zupełnie nadal lekko pulsowała bólem. Zerknęła na boki, gdzie do licha się podział ten Demon-stróż??
Dodano: 2007-11-06 18:06
- A więc. - spiorunował go wzrokiem. - Stworze. - Rogaty spoglądał na zbliżającego się Gabriela, jednocześnie obmyślając kolejne posunięcie. Mruknął złowieszczo na co wąpier jakby zwolnił kroku.
- Skąd przybywasz.. Czym jesteś ? Eksperymentem tych wilkojców ? - zapytał Uriel. - To by tłumaczyło, czemu z nimi trzymasz...
- Mylisz się, plugawico. - syknął Rogaty. - Nie jstem żadnym eksperymentem. I z nikim nie trzymam.
- Ale im pomagasz. - stwierdził Gabriel.
- Być może, przyjacielu. A może tylko ci się tak wydaje. - łowca podrapał się po łbie.
- Obojętne, teraz jesteś w naszych rękach.
- I cóż wam z tego. - skierował wzrok ku przestrzelinie w suficie. - Spójrzcie, dzień nastał, nie możecie ze mną nic uczynić. Możemy tylko czekać tu, do jego kresu.
- Mylisz się, przyjacielu. - odrzekł zgryźliwie Uriel, chichocząc podstępnie.
Dodano: 2007-11-07 12:02
Wilczyce pozbierały się, wymieniły porozumiewawczymi spojrzeniami i ruszyły w kierunku ruin.
Zgrabnie wskoczyły przez szczelinę do korytarza, w którym znajdował się Rogacz i kilkoro gangrelców.
Mordraug rzuciła się na pierwszego lepszego żołnierza, zatapiając szpony w jego klatce piersiowej. Jednym ruchem ręki rozerwała jego wielkie cielsko. Dwóch następnych rzuciło się na nią. Jednemu poderżnęła gardziel. Ten padł na ziemię, zwijając się z bólu jeszcze przez moment, po czym zesztywniał. Drugi natomiast już gotowy był do ataku i zadnia ciosu. Wilczyca spojrzała prosto w jego wściekłe oczy.
-Idź się utop, buraku!- krzyknęła zmienionym głosem. Gangrel jakby na rozkaz, jakby w hipnozie odwrócił się i ruszył ku wyjściu...
Korzystając z okazji podbiegła do Szarpidruta i rozerwała okalającą go sieć.
-Do dzieła!- zawyła i skoczyła, by rozprawić się z kolejnym ścierwem...
Dodano: 2007-11-07 13:25
Nimdraug, wypatrzyła dwóch w mrocznym kącie... rozpoznała niedoszłych oprawców, ruszyła na nich...
Teraz się zabawimy...
Dodano: 2007-11-08 19:47
- I znowu batalia... - westchnął w myślach, zrzucając z siebie strzępy sieci i wstając powoli. - Zaczyna mnie to nudzić. - parsknął, zwalając ogonem nadbiegającego Gangrela z nóg, po czym spojrzał ku walczącym Wilczycom. Dawały sobie radę z pomniejszymi żołdakami, lecz Gabriel i Uriel zdawali się nie czuli na ich ciosy.
- Zobaczymy. - szepnął Roagty, rozpływając się w okolicznych cieniach.
Dodano: 2007-11-08 21:10
Umoczywszy się we krwi po łokcie, nareszcie usatysfakcjonowana, rozejrzała się po ciemnym pomieszczeniu...
Morti ganiała za niedobitkami, ale chyba dla samego utrzymania formy, bo przecież mogłaby ich już dawno rozłożyć... natomiast Rogaty chyba coś knuł...
Nimdraug przeciągnęła się, mrużąc żółte ślepia...
Ma plan... nie trzeba mu pomocy, są kwita...
Dodano: 2007-11-09 09:55
- Wycofujemy się ? - zapytał Uriel. Gabriel tylko skinął mu głową i oboje, jak gdyby nigdy nic ruszyli do sąsiedniego pomieszczenia.
- Ona nas zabije. - dodał. - Nawaliliśmy.
- Być może. - stwierdził dowódca. Rogaty bacznie śledził ich poczynania, przyczajony pod stropem i pełznący za nimi krok w krok. Za sobą słyszał odgłosy toczonej walki, jednakże nie w głowie mu była teraz pomoc Wilczycom.
- Poradzą sobie. - myślał, choć nie był do końca pewien. Zauważył jak dwoje Gangreli podchodzi do środka sali, obdartego pomieszczenia zatopionego w nieprzeniknionych ciemnościach i unosi potężny właz, prowadzący do jakichś podziemi.
- Nie dostrzegą nas ?
- On tu jest, wiem, że tu jest. - stwierdził Uriel.
- Gdzie ?
- Obserwuje. - odparł zaklinacz i w mgnieniu oka cisnął ku Rogatemu płomienną kulę.
- Niech to szlag... - zdołał syknąć łowca, z impetem opadając na podłogę. Eksplozja pocisku spowodowała osypanie się sporego fragmentu stropu, który runął wprost na diabelstwo, wzniecając przy uderzeniu tumany pyłu i, niesiony echem po okolicy, donośny hałas.
Dodano: 2007-11-09 10:08
Nimdraug aż się wzdrygnęła... zwęszyła co zaszło, warknęła i ruszyła w kierunku wyjścia...
Za rogiem już na nią czekano.
Dodano: 2007-11-09 10:31
Kilka potężnych odłamków uderzyło tuż obok niego, piorunując jego słuch okrutnym hałasem. Wił się niczym żmijec, szukając ucieczki od pewnej śmierci. Wyszukiwał odpowiednich szpar między głazami, pełznąć na oślep przez chmurę pyłu. Cegła uderzyła go w piszczel, na co zwolnił kroku i syknął. Ostatecznie uszedł z całej tej zawieruchy, wypełzł tuż przy zamkniętym włazie. Uriela i Gabriela nie było ni widzać, ni słychać. Przysiadł w spokojym miejscu, spojrzał na ranną nogę i począł ją opatrywać, choć nie miał za bardzo czym. Dyszał ciężko, wyrzucając z płuc tumany pyłu. Musiał uspokoić skołatane nerwy, odzyskać pełnię sił, co nie było proste. Dawno nie przemywane gardło paliło go niemiłosiernie, także głód dawał już o sobie znać.
- Grhh... - warknął, przyglądając się niewyraźnym postaciom w oddali.
Dodano: 2007-11-09 11:34
-Zajebię trupska...-wparowała do pomieszczenia rozbijając sobą tumany kurzu, ale że poza rannym Demonem nie dostrzegła nikogo więcej, dała spokój dalszym poszukiwaniom.
Natomiast poszkodowany, ujrzał przed sobą zbliżającą się białą wilczycę.
Cicho podeszła, trąciła go nosem w policzek. Zwietrzyła świeżą ranę spojrzała więc mu pytająco w oczy. W jej żółtych ślepiach wyraźnie zarysowało się zainteresowanie...
Dodano: 2007-11-09 14:38
Właśnie skończyła się bawić swoją ostatnią ofiarą. Uważnie rozglądnęła się dookoła, ale nigdzie nie widziała zarówno Nimdraug jak i Rogatego.
-Gdzie oni się podziali, do cholery!- zaczęła głośno myśleć, gdy nagle poczuła jak coś ostrego zatapia się w jej ramieniu. Głośno warknęła i odskoczyła do tyłu.
-Aberdeen! Kurna, jesteś jak wrzód na dupie! Długo masz zamiar jeszcze tak za mną łazić?! Mam cię dosyć!- Mordraug nie spodobał się widok postaci, jaką przed sobą spostrzegła. Była widocznie poddenerwowana. Myśli przepływały jej przez głowę jak wartki strumień. Nie mogła się skupić. Zacisnęła mocniej pięści, przygryzła wargę, wodziła oczyma za ślepiami przybysza.
Stwór korzystając z chwilowego wahania się wilczycy, skoczył w jej stronę, złapał za rękę i oboje zniknęli w ciemnej jak noc otchłani...
Dodano: 2007-11-09 16:50
- Hmmm... Ciekawe, dokąd to wiedzie. - mruknął, zerkając ku włazowi, potem znów ku ranie i dziwnie zainteresowanej jego osobą Nimdraug. W chwilę później zorientował się, że z dali nie dochodzą go już odgłosy walki. Nastała grobowa cisza, zakłócana li tylko przez odgłos opadającego z zawalonego stropu żwiru. Spojrzał ku wrotom sąsiedniego pomieszczenia, następnie zapytał.
- A gdzie twoja siostra ?
Dodano: 2007-11-09 20:19
Wilczyca kłapnęła zębiskami a widząc, że właściwie nic mu nie jest, rozejrzała się po bokach, po czym skoczyła na dwie nogi i już w ludzkiej postaci biegła do włazu.
-Morti?-warknęła w przestrzeń... odpowiedziała jej niepokojąca pustka...
Dodano: 2007-11-09 20:38
- Ehhh... - westchnął. Choć czuł jeszcze leki ból w nodze, wstał i powoli podszedł do wołającej w otchłań Nimdraug. Zlustrował zmysłami ciemną pustkę, podpełzł bliżej Wilczycy i jak gdyby nigdy nic pchnął ją lekko, tak że powędrowała w czeluść. Padła na coś miękkiego, wyraźnie zdziwiona.
- Wygląda na to, że jest bezpiecznie. - stwierdził, drapiąc się po łbie i uśmiechając, po czym chwiejnym krokiem podążył do wnętrza jamy.
Dodano: 2007-11-09 20:44
Kiedy dotarł, Nimdraug nie omieszkała uszkodzić mu drugiej nogi lekkim acz znaczącym dziabnięciem. Zanim zdążył zaprotestować pozbierała się, a podążając w otchłań mroku oblizała mokre wargi.
Morti tu była, czuła to...